Historia mojej przyjaciółki…

Mamy w swoim życiu różne osoby. Takie, które nie mają dla nas większego znaczenia i nie ma różnicy czy są obok czy nie. Są też takie, które zostawiły ogromny ślad w naszym życiu. Od ich pojawienia nic już nie wygląda tak samo. Opiszę Ci dzisiaj historię mojej przyjaciółki, osoby, która mnie inspiruje i miała ogromny wpływa na mój system wartości.

Osoby, która z dnia na dzień straciła prawie wszystko…

Wyobraź sobie, że wiedzie cudowne życie, ma kochającego partnera, zdrowie, prowadzi bardzo fajną firmę i cały czas się rozwija. Nic nie zapowiada, że mogłoby się coś zmienić. Przychodzi jednak taki dzień, taki z pozoru normalny dzień, który zmienia wszystko… Zaczyna się od tego, że jej kochający partner nie jest już taki kochający, ale tak bywa prawda? To jeszcze nie koniec świata. Wyprowadza się, wynajmuje mieszkanie w okolicy. Jakoś trzeba żyć dalej. Jednak jej firma zaczyna na tym cierpieć, nie potrafi sobie ze zmianą poradzić. Nie chce wracać do domu rodzinnego, bo nie czuje ich zrozumienia i wsparcia. Nie ma z kim porozmawiać.

Życie jednak toczy się dalej.

Przychodzi kolejny dzień i dowiaduje się, że właściciel mieszkania, które wynajmuje znalazł na nie kupca i musi się wyprowadzić w ciągu kilku dni. Kolejny wstrząs. Szok! Jak to tak nagle się wyprowadzić? Ale gdzie? Przez krótki okres pomieszkuje u znajomych. Psychicznie nie jest w stanie już udźwignąć prowadzenia firmy. Nie ma alternatywy, pieniądze się kończą… Zostaje z niczym… Wie, że musi znaleźć pracę. Ale jak przeżyć do 1 wynagrodzenia?

Zaczyna szukać informacji o ośrodkach pomocy dla bezdomnych. Ale to nie jest do końca miejsce dla niej, bo bezdomni nie mają nic, a ona przecież ma – długi.  Ma zapisane adresy noclegowni, czyta regulaminy, co można, a czego tam nie można przechowywać. Bo przecież można tam mieszkać i jednocześnie chodzić do pracy. Zastanawia się gdzie będzie przechowywać swoje rzeczy, bo nie zabierze ich wszystkich ze sobą.

I tu przychodzi z pomocą jej koleżanka Ola.

Okazuje się, że ma swoje mieszkanie, które wynajmuje studentom. Był wtedy okres wakacyjny więc mieszkanie stało puste jeszcze przez 2 miesiące. Może się tam wprowadzić na ten okres. Wszystko wygląda na to, że zacznie się układać i moja przyjaciółka zyskuje czas na poukładanie życia. Znajduje pracę, jej ulubionym daniem staje się makaron z keczupem na zmianę z ryżem z dżemem. Szuka sobie już jakiegoś pokoju do wynajęcia od końca września. Jednak w połowie miesiąca okazuje się, że studenci wprowadzą się jednak szybciej i za tydzień musi się wyprowadzić. Tydzień za szybko, tydzień przed wynagrodzeniem, znowu jest źle.

Wszystko zaczyna się od nowa.

Szuka pokoju wiedząc, że nie ma na to pieniędzy. Po wielu perypetiach związanych z poszukiwaniami w końcu znajduje najtańszą opcję. Musi wyglądać  na bardzo potrzebującą i zdesperowaną bo właścicielka mieszkania spośród wielu chętnych wybiera właśnie ją. Od tego momentu wszystko powoli się stabilizuje. 

Kiedy moja przyjaciółka opowiedziała mi tę historię zrozumiałam jak silny jest człowiek nawet jeśli traci wszystko, nie ma wsparcia wśród rodziny, a jednak walczy!

Ta przyjaciółka to JA…

Przedstawione sytuacje są prawdziwe, ale pokazane w bardzo delikatny sposób, rzeczywistość była dużo cięższa. Skoro ja z tego wyszłam, to Ty też możesz, niezależnie co to jest!!! Wierzę w Ciebie!

Możesz więcej niż Ci się wydaje.