Jakie są plusy mojego dzieciństwa?

Jakie są plusy mojego dzieciństwa?
Jakie są plusy mojego dzieciństwa?

Jakie są plusy mojego dzieciństwa? Co dobrego mi dało?

1. Bezpieczeństwo – stałe pory posiłków i snu.

Niezwykły komfort dała mi regularność i przewidywalność. Rodzice zaprogramowali mnie jak i całą rodzinę, aby wszystko miało odpowiedni czas i porę. Nie musiałam patrzeć na zegarek, aby czuć że niedługo będzie posiłek. Tak samo było z godziną wstawania i pójścia spać. Było to na tyle wygodne, że rodzice mogli ze spokojem zająć się swoimi sprawami czy towarzyszyć zaproszonym gościom, kiedy już spałam.

2. Naukę ciężkiej pracy i kończenia tego co się zaczęło.

Odkąd pamietam w domu zawsze było coś do zrobienia, od przyziemnych rzeczy aż po pomoc w firmie rodziców. Nieraz było to wyczerpujące zajęcie. Czasami brakowało już sił, ale zadania trzeba było dokończyć. Nauczyłam się, że siły mam więcej niz mi się wydaje. Drugą rzeczą jest fakt, że nie było zostawiania czegoś na później. Zawsze trzeba było zasnąć z poczuciem dokończenia dnia.

3. Umiejętność pomagania innym.

Obserwując swoich rodziców zauważyłam, że słabszym i bardziej potrzebującym należy pomóc. To było naturalne i nieraz wiązało się z oddaniem swoich zabawek innym dzieciom. Uczyłam sie wtedy nowych emocji, dzielenia czy empatii. To dla mnie wyjątkowo ważne doświadczenie.

4. Otwartość i gościnność.

Mój dom był zawsze otwarty. Można było przyjść o każdej porze dnia, napić się kawy i porozmawiać. To miejsce do którego się lgnęło. Wczesniej nie rozumiałam tego fenomenu. Tutaj rozwiązywało się problemy i dzieliło radościami. Niezależnie co się dzieje drzwi są otwarte.

5. Że z dziećmi też można fajnie spędzać czas ze znajomymi.

Niezależnie ile miałam lat czy jakie były okoliczności rodzice, czynnie uczestniczyli w spotkaniach czy imprezach rodzinnych. Nie zastanawiali się co z nami zrobią (dziećmi), bo zawsze znajdowało się miejsce do zabawy i spania, choć często nie było normalnego miejsca na odpoczynek. To było normalne i każdy był zadowolony.

6. Daj swoim dzieciom, to czego sam nie mogłeś mieć.

Rodzice mówili mi i pokazywali “chcemy, abyś miała lepiej niż my, chcemy Ci dać wszystko co jest w naszej mocy”. Dzięki temu poznałam świat z innej strony, od większych możliwości, wyborów, lepszego startu i miłości.

Taka analiza pozwala mi docenić, to co drzemie w moich korzeniach i doświadczeniach. Wszystko jest po coś, a my jesteśmy sumą wydarzeń i osób w naszym życiu. Pytanie brzmi: ile weźmiemy dobrych rzeczy z naszego dzieciństwa i ile przekażemy naszym dzieciom?